W sobotę 23 marca zawitaliśmy w Żywcu na XV Pucharze Podbeskidzia organizowanym przez Polską Federacje Dalekowschodnich Sztuk i Sportów Obronnych. Była to nasza trzecia wizyta w klubie Sportowym Dragon i tym razem również się nie zawiedliśmy. Wszystko zorganizowane tak jak powinno być – maty, sędziowie, jasne i klarowne przepisy. Wystawiliśmy 22 zawodników, z czego zdecydowana większość to najmniej doświadczone dzieci, dla niektórych był to debiut jeśli chodzi o starty w zawodach. Śmiało możemy mówić o sukcesie, ponieważ aż 18 zawodników wróciło do domu z medalami, a wszyscy łącznie z trenerami i rodzicami bogatsi o nowe doświadczenia.

Tak więc po kolei… Zaczniemy od najmłodszych gagatków.

Pomimo ogromnego stresu bardzo dobrze radzili sobie Patryk Łach, Kuba Patalita i Magdalena Majka. Każde z nich prezentuje odmienny styl walki. Magda jak czołg, byle do przodu i  rzucić, jak złapie trzymanie to na 110%. Patryk z zapałem chciał rzucić swoich przeciwników chyba milion razy. Taktyka? Jej też się kiedyś nauczy. Kuba natomiast to oaza spokoju, wycofany stonowany czeka na swoją okazję, udało się i tym razem. Wszyscy zdobyli złote medale a Kuba srebrny. Niestety Jasiowi Cieślakowi nie udało się wywalczyć medalu ale pokazał wole walki, wszystko jeszcze przed nim.

Na szczególną uwagę zasługuje Norbert Piwek, który na ostatnich zawodach dostał łomot, aż krew się lała (dosłownie). Norbert się trochę wystraszył i zniechęcił, ale dzięki wspólnej pracy rodziców i trenerów postanowił spróbować raz jeszcze. Okazało się że, będzie walczył z tym samym chłopcem co ostatnio. Stres, panika – ogólnie koniec świata, wydawałoby się, że walka już przegrana na wstępie. Jednak krótka rozmowa, kilka słów wsparcia od rodziców ,trenerów i udało się. Wszyscy wiemy jakie przeogromne znaczenie mają takie zwycięstwa. Dla takich chwil warto żyć.Wszyscy pokazali, że mają zacięcie, wolę walki i, że nasza praca jako trenerów nie idzie w las. Oby tak dalej!

Teraz nasza najmłodsza trójka tj. Tadeusz Majka, Dawid Sikora i Daniel Chyłek. Z nimi jest jak z kobietami, a kobiety zmienne są… podobno;) Na treningach prezentują się super, dają sobie radę nawet ze starszymi dziećmi, a na zawodach niestety  interesuje ich wszystko dookoła tylko nie walka. Nie ma się też co za bardzo dziwić, że ciężko im się skupić na dłużej biorąc pod uwagę ich wiek ale na nich też znajdziemy sposób.

Nasze pewniaki tj. Zuzia Sikora i Oskar Chyłek wygrały, choć tym razem z drobnymi problemami. Zuzia walczyła w „stójce”, a to nie jest jej domeną i nie czuje się tam najlepiej. Oskar mimo, że jest najlepszy u nas w klubie jeśli chodzi o maluchy, to bardzo potrzebował tego zwycięstwa. Nie doszedł jeszcze do siebie po ostatnich oszustwach w Maniowych, a  jego morale sięgnęło dna. Może i jest najlepszy, ale to ciągle dziecko. Bardzo się cieszymy, że tata zasygnalizował nam problem, ponieważ mogliśmy nad nim „popracować”. Brawo dla taty! Wyszedł, wygrał i znowu poczuł „krew”. Modelowy przykład współpracy zawodnik – trener – rodzic, na której bardzo nam zależy .

Nasze średniaki i już prawie młodzież.

Potencjał pokazał Kuba Rutkowski. Może nie jest tytanem ciężkiej pracy, może wydaje się powolny, ale jak trzeba to potrafi odpalić i pokazać charakter. Na złoto nie wystarczyło ale, srebro też cieszy. Krzyś Drechny  po ostatnich spektakularnych wygranych trafił na starszego i silniejszego rywala, co oznaczało spore problemy. Brakło trochę techniki i ostatecznie wywalczył srebro. Już wie nad czym musi popracować. Kuba Siara nieco zaspał. Przeciwnik szybko go zaskoczył i brakło czasu na odrobienie strat. Kuba lubi walczyć z kontry, ale w każdej sekundzie trzeba być gotowym na tę jedną, jedyną akcję. Poprawił się natomiast Janek Kałat. Mimo, że na wewnętrznych sparingach klubowych nie szło mu najlepiej, to zrobił duży progres i ostatecznie podzielił się z Kubą trzecim miejscem. Z Kubą Mlostkiem niestety wygrał stres. Mimo naszej interwencji przed jego walkami nie pokazał na co go stać, ale był to jego debiut w zawodach. Wywalczył  srebro i na pewno czekają go konsultację z trenerem. Gabryś Kornaś który, jest dobrym duchem na treningu niestety trafił na dużo mocniejszych i starszych przeciwników. Niewiele mógł zdziałać. Walczył dzielnie, ale wystarczyło tylko na brąz.

Na deser nasze panie. Nadia trafiła na starszą i znacznie bardziej doświadczoną przeciwniczkę, ale walczyła jak równy z równym. Pokazała determinację, ale ostatecznie poległa w dogrywce, zdobywając srebro. Ania Jędrusiak i Amelia Kidała, mimo że nie wygrały, to pokazały się z bardzo dobrej strony. Zwłaszcza Amelia, która toczyła ciężkie walki po 3 dogrywki, porozbijana i mega zmęczona wychodząc po krótkich przerwach do następnych walk . Wojowniczka! Siostry Gancarz… hmm Młodsza Gosia, mimo wielkiego serca do walki, szarpała próbowała ale, brakło techniki i pomysłu. Trzeba zachować więcej spokoju i lepiej przygotować rzuty. Starsza Zosia, no jak nie idzie, to nie idzie. Najpierw walka się jej nie ułożyła, dalej głupi błąd przekreślił szanse na złoto. Zdecydowanie nie jej dzień. Ostatecznie obie wróciły z brązem.

Jesteśmy bardzo, bardzo dumni ze wszystkich startujących, a także z rodziców za poświęcony czas i zaangażowanie. Doświadczenie które, zebraliśmy jest bezcenne, a przygoda trwa dalej.

Bierzemy się do pracy żeby powrócić silniejsi i lepsi.

 

Szczególne podziękowania należą się naszym sponsorom:

4MOVE za napoje dla naszych zawodników.

MERC-TECH , PIZZERIE DON ROBERTO, COPYKRAK za wkład finansowy

DACH CENTRUM za pomoc w zarządzaniu stroną i obsługę FB.

WROTMED – za przygotowanie i kontrolowanie naszych zawodników

 

 

 

 

 

 

 

 

Leave a Comment